Posted by

Myjąc rączki

Jakiż chichot mnie ogarnął, kiedy przeczytałem, że w Grecji jednym ze stałych dodatków do pensji cieszyli się pracownicy, którzy musieli myć ręce. Kwota dodatku nie była symboliczna, a dalsza część wpisu nie będzie miała śladu rozważań ekonomicznych. Zostaliście ostrzeżeni.

Dodatku takiego nie dostawali, niestety, Specjaliści Od Wodociągu w gminie, w której zdarzyło mi się zamieszkać. Rozwieszono po wsiach ostrzeżenie przed E.Coli, ale wszystko zepsuło wredne Radio, które wspomniało o pałeczkach gronkowca kałowego.

A zatem niby dzieci uchyniętych nie poddaje się procedurze odchynięcia, ale, jednakowoż, z higieną w Polsce nie jest dobrze. Nozdrza nasze na wiosnę dotknięte feerią woni, eksplozją granatu w sezonowanym szambie. Społeczeństwo cierpiąc- śmierdzi; śmierdząc – cierpi.

I tak jakoś toczy się światek, niezależnie od polityki, religii i innych takich tam. Toczy się i śmierdzi. I jedno, i drugie, obawiam się, przetrwa Majów.

Otagowane , ,

Po apokalipsie

Miło jest mieć jakąś kulturę.
Pomijając fakt wygodnych rozwiązań (kolejka w sklepie, więzi rodzinne, snobizm, filiżanka na kawę), kultura jest znakomitym izolatorem. Przy jej użyciu można przeżyć bez ciągłego lęku o zaspokojenie potrzeb biologicznych (bezpośredniego; brak środków finansowych na zakup jedzenia też jest kulturowy), w zasadzie – bez pamięci o tym, że polędwica z borowikami oceniona na szlachetne pięć gwiazdek posłuży do tego samego co dworcowy hamburger.

No ale lęk pozostaje. Stąd antyutopie i dystopie.
I dlatego też, pewnie, literatura postapokaliptyczna prędko się nie skończy.
Kiedyś straszne było wyrwanie Robinsona z miłej, angielskiej kultury. Powrót był niemal niemożliwy.
Teraz lękiem jest wyrwanie człowiekowi całej kultury. Lękiem, dodajmy, bardzo plastycznym.

A przecież, gdy tysiące słońc zapłonie, będziemy jak te żywe skamieliny, które od czasu do czasu wyławiają.

Otagowane

Nowy rok, nowy początek…

Mam nadzieję, że to już ostatni raz, kiedy publikuję wpis otwierający, mający za zadanie podkreślić cele i kierunek, w jakim będzie rozwijał się blog. Poprzednie wstępy skrzyły się świeżo nabytą wiedzą i cytatami antropologicznymi. Teraz mam nadzieję tego uniknąć.

Trudno mnie już nazwać absolwentem, chociaż można oczywiście uczynić to w biografii. Ukończyłem studia kulturoznawcze. Polubiłem zwłaszcza przedmioty związane z antropologią. Poprzednie próby tworzenia i prowadzenia bloga miały właśnie na celu wykreowanie antropobloga. Z perspetktywy czasu oceniam tamte wpisy za niezbyt ciekawe- przede wszystkim były one kiepsko napisane. Nie sposób docenić próby chwilowego zaangażowania w konkretne sytuacje społeczne, powiedzmy sobie szczerze- dość banalnego i populistycznego.

Tym razem chciałbym zająć się po trosze historią, a po trosze kulturą jako obiektem na tyle ciekawym, że wartym dokładniejszego przyjrzenia się. Jakoś tak się złożyło, że traktujemy jako oczywistość niedzielne obiady, używanie przy nich łyżki i widelca. Nie zdajemy sobie sprawy, że obok istnieją inne kultury. A nawet jeśli, mamy o nich zdanie, jak ewolucjoniści.

Mam nadzieję, że dość hermetyczna tematyka przyciągnie jednak uwagę czytelników. Zapraszam do lektury i komentarzy.

Bartek

Otagowane , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.