Jakiż chichot mnie ogarnął, kiedy przeczytałem, że w Grecji jednym ze stałych dodatków do pensji cieszyli się pracownicy, którzy musieli myć ręce. Kwota dodatku nie była symboliczna, a dalsza część wpisu nie będzie miała śladu rozważań ekonomicznych. Zostaliście ostrzeżeni.
Dodatku takiego nie dostawali, niestety, Specjaliści Od Wodociągu w gminie, w której zdarzyło mi się zamieszkać. Rozwieszono po wsiach ostrzeżenie przed E.Coli, ale wszystko zepsuło wredne Radio, które wspomniało o pałeczkach gronkowca kałowego.
A zatem niby dzieci uchyniętych nie poddaje się procedurze odchynięcia, ale, jednakowoż, z higieną w Polsce nie jest dobrze. Nozdrza nasze na wiosnę dotknięte feerią woni, eksplozją granatu w sezonowanym szambie. Społeczeństwo cierpiąc- śmierdzi; śmierdząc – cierpi.
I tak jakoś toczy się światek, niezależnie od polityki, religii i innych takich tam. Toczy się i śmierdzi. I jedno, i drugie, obawiam się, przetrwa Majów.